O mnie - Sitobaits - Wszystko czego potrzebujesz do łowienia

O mnie

JAK TO SIĘ ZACZĘŁO

Cześć.


Mam na imię Mikołaj i pochodzę z Krotoszyna, małej miejscowości na południu Wielkopolski. Wędkuję od 23 lat, wliczając w to kilkuletnią przerwę. Nad wodą zawsze szukam innych rozwiązań niż inni i kocham nieduże dzikie glinianki, a to ze względu na ich charakterystykę, ponieważ zazwyczaj są to trudne wody o dużej głębokości, zróżnicowanym dnie i sporą ilość twardych zaczepów.

Ale tym co działa na mnie jak magnes i przyciąga do nich jest fakt, że każda z tych wód kryję w sobie kilka pięknych starych karpi i amurów od których mogą ugiąć się kolana, a każda z takich ryby zostaje w pamięci na bardzo długo.

Nieważne czy to glinianka którą znam, czy jestem nad nią pierwszy raz. Staję nad jej brzegiem, patrzę na lustro wody, zamykam oczy, potem biorę głęboki oddech i czuje się jak w domu, a nawet lepiej. Bierze się to pewnie z tego, że jako dziecko spędzałem nad wodą każdą wolną chwile i mogłem zapomnieć tam o wszystkim.

Jak zaczęła się moja przygoda z karpiowaniem i dlaczego zdecydowałem oddać się temu na sto procent ? Miało to swój początek dawno temu...

Swoją przygodę z łowieniem zacząłem jako 8 letni chłopak. Cztery lata później natknąłem się na kogoś kto łowił inaczej, miał niespotykany dotąd sprzęt, regularnie bywał nad wodą, łowił w tym samym miejscu i robił szybkie nocki. Nawiązałem z nim kontakt i zgłębiłem nieco temat, a wszystkie informacje były dla mnie czymś nowym.

Pewnego dnia łowiąc tradycyjnie na spławik miałem branie i podczas walki z rybą szybko zrozumiałem dlaczego sprzęt mojego nowego znajomego był inny. Rybą która mi wzięła był spory amur który przy brzegu zdemolował mój sprzęcik i odpłynął.

Miałem zarys wiedzy więc skonstruowałem zestaw, jednak po spędzeniu całego dnia w deszczu nad stawem bez efektu okazało się że potrzebuje czegoś jeszcze. Odpowiedniej przynęty ....

I tak zaczęła się moja przygoda z robieniem kulek. Robiłem codziennie świeże testując wszystko do czego miałem dostęp.

Robiłem około kilogram ciasta, z czego część szła do lodówki a z reszty kulałem 30-40 sztuk. Po ugotowaniu, gdy tylko przestały parować leciałem nad staw i jeszcze ciepłymi kulkami nęciłem w miejscu, w którym miałem branie.

Powtórzyłem to 3 razy dzień po dniu o tej samej porze. Czwartego dnia poszedłem łowić, po kilkunastu minutach od godziny nęcenia nastąpiło branie! Stres, szok, radość, satysfakcja i wielki amur w podbieraku. Brały regularnie w tych samych godzinach.

W kolejnych latach powtórzyłem schemat na kilku zbiornikach w okolicy. Pamiętam do dziś spławy karpi i pokazujące się amury w miejscach w których nęciłem. Pewnego razu nad stawem który znajduje się w pobliżu mojego domu złowiłem karpia o wadze około 5kg, był to największy karp jakiego wtedy tam złapałem.

Podczas gdy ojciec przygotowywał się do zabicia go ogarnęło mnie dziwne uczucie, nie wiem skąd ono się wzięło ale zabrałem karpia i pobiegłem z nim z powrotem żeby zwrócić mu wolność. Co ciekawe do końca roku nie udało mi się już złowić żadnego karpia, ale dzięki temu nastąpił we mnie przełom i zmienił na zawsze moje podejście do wędkarstwa.

W taki oto sposób w wieku 13 lat po raz pierwszy zastosowałem zasadę złów i wypuść i stosuje ją do dzisiaj.

W czasach kiedy nie było Youtube, Facebooka, a Internet nie był jeszcze tak powszechny, nie byłem świadom tego, że w Anglii od dawna funkcjonują firmy skupiające się tylko na karpiach o zasadzie "no kill", ani o tym, że w Polsce od pewnego czasu zaczyna się rodzić nowa dziedzina wędkarstwa.

W późniejszym czasie, jak spora część z nas, miałem coraz mniej czasu na wędkowanie, później nawet przestałem łowić. Na szczęście kilka lat temu z powrotem posmakowałem nocnego klimatu nad wodą. Okazało się jednak, że sporo się zmieniło. Dostosowałem się, nadrobiłem tamten czas i już wiedziałem, że na tym się nie skończy...

Nie wiem jak Ty, ale ja nie wyobrażam sobie robienia przez długie lata rzeczy których nie lubię bądź muszę się do nich zmuszać i męczyć. Moje dotychczasowe zajęcia nie dawały mi zbyt wiele radości bo gdzieś tam w środku wiedziałem że mogę robić tylko to co towarzyszy mi od samego początku.

Wybór mógł być jeden… Tylko od czego zacząć?

Dałem sobie sporo czasu na wyklarowanie tego w jaki sposób mógłbym to zrealizować.

Tak powstała wizja stworzenia platformy edukacyjnej dla początkujących i doświadczonych. Związanej również z miejscem gdzie będzie można łatwo wybrać produkty które pomogą Ci skuteczniej łowić karpie i amury bez tracenia czasu i pieniędzy na rozczarowujący sprzęt.

Ponadto chcę Cię motywować do działania byś nie opierał się zmianom tak jak robiłem to ja przez długi czas.

Pamiętaj Złów i Wypuść!

Zobacz produkty